SEASON PREPARATION SALE – Min. 25% rabatu na wybrane produkty KUP TERAZ

h1

Martin Ødegaard: Dobre rzeczy przychodzą do tych, którzy ciężko pracują

Zespół 11teamsports był w Londynie z Martinem Ødegaardem na sesji zdjęciowej Nike Mad Ready Pack, a magazyn VERSUS przeprowadził przy tej okazji wywiad z Martinem. Jeśli chcesz przeczytać oryginalną wersję wywiadu, znajdziesz ją na stronie VERSUS.

Historia MØ udowadnia, że cierpliwość jest cnotą.

Jak bardzo życie może się zmienić w ciągu 10 lat? Zapytaj Martina Ødegaarda; powiedziałby dużo.

Jest rok 2024 i dzisiaj – w deszczowe czwartkowe popołudnie na przedmieściach Londynu – spotykamy się, aby usłyszeć jego historię. Kiedy zaczynamy rozmawiać, pojawia się ogromne poczucie zażyłości, jakbym znał go od lat. Wtedy zdałem sobie sprawę, że w pewnym sensie tak; wszyscy tak mamy.

Norwegia słynie z opowieści, a niecałe dziesięć lat temu w Drammen piętnastolatek rozpoczynał własną historię, która na zawsze zmieniła jego życie. Był bohaterem z rodzinnego miasta, który stał się cudownym dzieckiem świata i nikt – nawet on – nie był w stanie przewidzieć, co się wydarzy. Wszyscy patrzyli: dokąd pójdzie Martin Ødegaard? Wielu go chciało, ale to Real Madryt przedstawił ofertę nie do odrzucenia.

Ale to nigdy nie jest takie proste, prawda?

Historia cudownego dziecka może czasami być naprawdę bezlitosna; Świat futbolu często o tym zapomina. Wyprowadzka z domu jest wystarczająco trudna, nie mówiąc już o przeprowadzce na drugi koniec kontynenty, kiedy jesteś nastolatkiem, do największego klubu na świecie, w którym miliony oczu są wpatrzone w ciebie – raczkującego piłkarza, który nie jest jeszcze gotowy, aby w pełni rozwinąć skrzydła. Taka była rzeczywistość Martina i w mgnieniu oka wielu o nim zapomniało i skreśliło go na straty. Tymczasem Martin pisał swoją historię na własnych warunkach.                                                                                                 Jest tu lekcja do odrobienia. Piłka nożna ma tendencję do zapominania o osobie stojącej za zawodnikiem. Z każdym sezonem scena jest ustawiana od nowa: więcej meczów, więcej oczu, większa presja. Uczenie się na błędach nie jest łatwym zadaniem, nie mówiąc już o tym, że Twoje błędy są obserwowane przez miliony osób. Stawianie czoła rzeczywistości jako dorosły jest trudne; jako nastolatek jest to dwa razy trudniejsze.               W przypadku Martina obserwowaliśmy, jak przeobrażał się z chłopca w mężczyznę, widzieliśmy jego wzloty i upadki – próby i udręki dziesięcioletniej podróży, z której każdy może wyciągnąć coś dla siebie. To opowieść o odporności, wytrwałości i dowód, że cierpliwość jest cnotą. Wycofał się, aby zobaczyć szerszą perspektywę, a gdy jego kariera nabrała rozpędu, w końcu zobaczył efekty, na które zasługuje – wprowadzając klub i swoją reprezentację w nowy okres z perspektywą sukcesu.

Pytam więc jeszcze raz: jak bardzo życie może zmienić się w ciągu 10 lat?

VERSUS porozmawiał z Martinem podczas sesji zdjęciowej Nike „Mad Ready” z 11teamsports – o swojej podróży, przeszkodach, które pokonuje, oraz roli lidera na największej scenie świata.

Nike Mad Ready Pack

h2

VERSUS: Po pierwsze, jak się masz?
Martin Ødegaard: Mam się dobrze. Nie mogę narzekać.

Ważne jest, aby znać siebie samego, zarówno prywatnie jak i zawodowo. Jeśli więc miałbyś opisać siebie jednym zdaniem, jakie by ono było?

To dość trudne. Myślę, że jestem spokojną, wyluzowaną osobą – taką, która ceni sobie życie rodzinne.


Jak to przekłada się na ciebie na boisku?

Myślę, że dużo ze mnie zostaje na boisku. Ale jednocześnie to, co widzisz na boisku, różni się od tego, kim jestem poza nim. Myślę, że na przykład widać dużo więcej agresji na boisku. Ogólnie jednak jestem spokojną osobą. Raczej dobrze radzę sobie z presją sytuacji i zawsze staram się podejmować właściwe decyzje.

Czy w trakcie twojej kariery, a także przed nią, byli jacyś ludzie w piłce nożnej i poza nią, którzy ukształtowali Cię jako osobę i zawodnika, którym jesteś dzisiaj?

Jest wielu ludzi, którzy pomogli mi stać się tym, kim jestem dzisiaj: oczywiście rodzina; moi trenerzy; i koledzy z drużyny. Nauczyłem się wiele od różnych ludzi i staram się wychwytywać małe rzeczy od otaczających mnie osób. W ten sposób stałem się osobą, którą jestem dzisiaj.

Kiedy po raz pierwszy "zawiodłeś", etykiety zostały do ciebie bardzo szybko przyczepione. Jak przystosowałeś się do tak dużej zmiany w życiu?

W tamtym momencie był to dla mnie dość duży krok. Wiesz, miałem zaledwie 15 lat, kiedy zacząłem grać w Norwegii, a potem także w reprezentacji, więc to całe skupienie uwagi było dużą zmianą w moim życiu. Dotychczas szedłem do szkoły i robiłem wszystkie normalne rzeczy, a potem nagle byłem wszędzie. Myślę jednak, że poradziłem sobie z tym w dobry sposób, koncentrując się na tym, co było dla mnie ważne: ciężko pracowałem i cieszyłem się grą w piłkę nożną – tak sobie z tym radziłem.

Czy powiedziałbyś, że to ukształtowało osobę, którą jesteś dzisiaj?

Tak myślę. Wiele przeszedłem. Jestem jeszcze dość młody, ale po drodze zdobyłem dużo doświadczenia. Były wzloty i upadki, ale z pewnością pomogło mi to stać się tym, kim jestem dzisiaj.

h3

W wieku 18 lat wielu twierdziło, że był to dla ciebie moment przełomowy. Uważam jednak, że Twoja kariera obaliła tę tezę i pokazała, że cierpliwość jest cnotą. Jak poradziłeś sobie z oczekiwaniami, jakie pokładano w Tobie przed rozpoczęciem pracy w Arsenalu?

Tak jak mówisz, ludzie mówią o mnie odkąd byłem młody. Potem, kiedy pojechałem do Madrytu, było to dla wszystkich wielkie wydarzenie. A potem nagle znalazłem się w Holandii i wszyscy myśleli, że nie osiągnę najwyższego poziomu, wiesz? Wszyscy myśleli, że będę po prostu spadał w dół. To część futbolu; to bardzo reakcyjne, jeśli można tak powiedzieć. Jeśli dobrze grasz, jesteś najlepszy na świecie; jeśli tego nie robisz, jesteś najgorszy. Nie ma nic pomiędzy. Jeśli chodzi o mnie, to po prostu staram się sobie z tym radzić w dobry sposób i patrzeć na to własnymi oczami i oczami otaczających mnie ludzi. Słucham ludzi, którzy coś dla mnie znaczą, moich trenerów. I myślę, że to po prostu mój sposób na radzenie sobie z tym. Po prostu skupiam się na sobie i dobrych ludziach – a wszystko to podczas ciężkiej pracy.

Odkąd przeszedłeś do północnego Londynu, zdaje się że okrzepłeś. Jesteś młodym kapitanem pracującym z młodym menadżerem, a dla klubu i reprezentacji odgrywasz kluczową rolę w dwóch rozwijających się projektach. Co to dla ciebie oznacza i jak ekscytujące jest to dla całej twojej kariery?

To, co się dzieje – zarówno tutaj, jak i w drużynie narodowej – jest bardzo miłe. Zanim dołączyłem, szef [Mikel] powiedział mi wszystko, co chce zrobić z klubem, co było jednym z głównych powodów, dla których tu przyszedłem; Chciałem być tego częścią. Kiedy opowiadał mi o swoich planach dla zespołu, klubu i mnie, poczułem, że to właściwy krok. Odkąd przyszedłem, jestem bardzo szczęśliwy i cieszę się z tego, co robimy jako klub.

Jako kapitan Twoja rola wykracza poza klub. Jakie to uczucie być tak kluczowym elementem kultury pełnej pasji na boisku i poza nim, a także na trybunach?

Myślę, że ten klub po prostu mi odpowiada, biorąc pod uwagę kulturę, którą tu zbudowaliśmy i wszystko, co razem robimy: kibice, zawodnicy i sztab. Wszyscy są teraz bardzo razem i myślę, że to jedna z kluczowych rzeczy dla naszego sukcesu. Dlatego tak dobrze sobie radzimy. Atmosfera wokół klubu i na stadionie jest niewiarygodna. To po prostu coś, co robimy razem i myślę, że ważne jest, aby to kontynuować. Wszyscy w klubie są ważni i muszą czuć się ważni.

Kiedy dołączyłeś do drużyny, zrobiłeś to w czasie pandemii, kiedy stadiony były puste. Teraz jednak atmosfera wróciła w najlepsze. Czujesz się tak, jakby fani cię adoptowali, jakbyś urodził się i wychował w północnym Londynie. Jakie to uczucie nazywać to miejsce domem i jak ważni byli kibice dla odrodzenia klubu?

Tak, myślę, że fani byli dla nas bardzo ważni. Jak mówisz, kiedy tu przybyłem, panowała pandemia; nie było fanów na stadionach. Fani dają nam tak wiele, a gra tam bez energii i pasji, którą wnoszą, była smutna. Widzieliśmy teraz, szczególnie w kilku ostatnich meczach, jak wiele nam dają pod względem energii i mocy, abyśmy po prostu cały czas grali i naciskali. Więc tak, wspaniale jest grać tam za każdym razem i otrzymywać takie wsparcie. Czuję się tu jak w domu. To wyjątkowe uczucie i coś, czego nie biorę wszędzie za pewnik.

Arsenal jest znany z produkowania wielkich talentów, a bliższa i dalsza przyszłość klubu rysuje się w jasnych barwach. Jak dbasz o sukces swój i otaczających Cię osób oraz jakie wnioski wyciągnąłeś, które możesz przekazać przyszłym liderom klubu?

Jednym z naszych głównych celów jest zdobywanie trofeów i właśnie to chcemy robić. Arsenal to klub, który powinien być na szczycie, wszyscy chcemy tam być. To jest to, za czym teraz wszyscy podążamy. To nasze wielkie marzenie i nad tym właśnie pracujemy. Mamy wielu młodych zawodników, którzy stają się coraz lepsi, więc tak, to świetny znak dla przyszłości klubu. Mimo że jesteśmy młodą drużyną, mamy doświadczenie, a wszyscy zawodnicy wiele już przeszli. Granie z nimi to przyjemność; są niewiarygodni. Mamy nadzieję, że wspólnie osiągniemy naprawdę duże rzeczy.

To historyczny klub, w którym grali legendarni gracze, tacy kapitanowie jak: Tony Adams, Patrick Viera, a teraz ty. Bycie kapitanem daje ci jeszcze większą szansę na pozostawienie po sobie dziedzictwa w klubie. Powiedzmy, że za 20 lat, jak chciałbyś być zapamiętany?

Oczywiście, że chcę być pamiętany za zdobywanie trofeów. Taki jest cel. To jest dla mnie najważniejsze. Mam jednak nadzieję, że ludzie zapamiętają mnie jako dobrego gracza, dobrą osobę i dobrego lidera.

h4

Gra się dziś więcej niż kiedykolwiek wcześniej, co czasami może wiązać się z problemami zarówno fizycznymi, jak i psychicznymi. Z zewnątrz wielu to lekceważy, ale myślę, że kryje się za tym coś więcej. Jak radzisz sobie z tymi wyzwaniami?

Myślę, że przede wszystkim mamy szczęście. Realizujemy to marzenie – gramy co tydzień w piłkę nożną na największej scenie – i mam szczęście, że mogę robić to wszystko, więc nie lubię za bardzo narzekać. Uwielbiam grać i tak, czasami może to być trochę męczące, gdy jest dużo meczów i więcej presji. Musisz sobie po prostu z tym poradzić.


A co robisz, aby się zrelaksować poza boiskiem?

Normalne rzeczy: Netflix, PlayStation, wiesz. Staram się nie myśleć za dużo o piłce nożnej, kiedy nie trenuję ani nie gram, ponieważ przez cały czas jest mnóstwo zajęć, a kiedy nie pracuję, lubię robić rzeczy inaczej. Lubię przebywać w domu z przyjaciółmi lub rodziną.

Poza boiskiem moda to jedna z rzeczy, którą gracze wykorzystują jako sposób wyrażania siebie. Widzieliśmy cię pewnego dnia na London Fashion Week z Bukayo. Jak angażujesz się w tym aspekcie?

Cóż, szczerze mówiąc, nie zawsze było to dla mnie osobiście coś wielkiego. Moja rodzina zawsze interesowała się modą i wiąże się z tym pewna historia, że mieli własny sklep w domu. Fajnie było być tam z Bukayo, świetnie się bawiliśmy.

Twoje osiągnięcia jako zawodnika są często ściśle powiązane z byciem na boisku. Ale czy jest coś poza piłką nożną, z czego jesteś dumny, a o czym rzadko masz okazję porozmawiać?

To dobre pytanie. Powiedziałbym tylko, jaki jest mój stosunek do ludzi wokół mnie. Mam wielu tych samych przyjaciół, których miałem, gdy dorastałem, i relacje, jakie mam z moim bratem, moimi siostrami – ludźmi wokół mnie. To najważniejsza rzecz w życiu. Więc tak, to coś, z czego jestem dumny.

Martin Odegaard ma na sobie kolekcję Nike „Mad Ready”, która jest już dostępny w 11teamsports.

Nike Mad Ready Pack